Na początek pytanie o zdrowie, bo widać że powoli wraca pan do pełnej sprawności. Kiedy powrót do gry?

– No tak, poprawiło się i mam nadzieję, że tak zostanie. Teraz zaczynam treningi biegowe i jeśli wszystko będzie dobrze to myślę, że w najbliższych tygodniach wracam do gry.

Jednak tę przerwę w grze dobrze pan wykorzystał. Przy pana udziale Borussia Dortmund otwiera w Goczałkowicach pierwszą poza terytorium Niemiec akademię piłkarską.

– Bardzo się cieszę, że udało nam się zrealizować ten projekt, bo od dłuższego czasu zajmowaliśmy się tylko nim. Borussia bardzo dobrze szkoli swoje dzieci i cały ten ‚know how” będzie na pewno przeniesiony tutaj do Goczałkowic i będziemy dawać z siebie wszystko, żeby te dzieciaki wychować, żeby rozwijały swoją pasję.

Firmuje pan akademię swoim nazwiskiem, na pewno będzie się pan starał jak najczęściej tutaj bywać i doglądać szkolenie?

– Dopóki jestem aktywnym piłkarzem, to na pierwszym miejscu będzie wykonywanie tego zawodu, ale w przerwach na grę na pewno skorzystam z okazji, żeby się tu pojawić.

Cel jest ambitny, bo akademia BVB im. Łukasza Piszczka ma zostać najlepszą szkółką piłkarską w Polsce. To tutaj mają się rodzić nowi Piszczkowie i nowi Lewandowscy.

– Mamy nadzieję, że przez naszą ciężką pracę i pasję dzieci ta akademia rzeczywiście może być jedną z najlepszych w Polsce. My nie chcemy stanowić rywalizacji dla kogoś innego, zależy nam po prostu na tym, aby dać dzieciom miejsce do dobrego rozwoju.

Ma pan już akademię swojego imienia. Czy to oznacza, że wkrótce Łukasza Piszczka będziemy mogli obserwować w roli trenera?

– Ciężko jest mi teraz odpowiedzieć na to pytanie. Na pewno gdzieś tam trenerka w jakimś stopniu mnie kręci. W naszej akademii kierujemy się jednak zasadą, że do każdej grupy dzieci, do każdego wieku, trzeba mieć szkoleniowe kwalifikacje i dobre podejście. Tak chcemy dobierać trenerów. Jeden będzie pracował lepiej z U-8, drugi z U-12 czy jeszcze starszymi, dlatego ja na razie nie wybrałem żadnej drogi. Zobaczymy czy w przyszłości coś takiego będzie miało miejsce.

Carsten Cramer (dyrektor zarządzający BVB – przyp. red) stwierdził, że Śląsk jest bardzo podobny do Zagłębia Ruhry. Zgadza się pan z tym?

– Mieszkam w Dortmundzie od wielu lat i zdecydowanie podzielam jego zdanie, że jednak Śląsk jest podobnym rejonem i dlatego myślę, że projekt akademii bardzo fajnie wpisuje się w działalność Borussii.

Kibice po cichu wciąż liczą na pana powrót do reprezentacji Polski.

– No i co wywiad muszę zapewniać, że do reprezentacji nie wrócę. Już nie wiem, co zrobić, chyba muszę wydać jakieś oświadczenie w tej sprawie (śmiech).

Ale choć z gry w kadrze zrezygnował pan w sierpniu zeszłego roku, to do dzisiaj nie odbył się mecz pożegnalny, w którym kibice mogliby panu podziękować za lata gry dla reprezentacji.

– Kwestia meczu pożegnalnego nie leży w mojej gestii, więc to w zasadzie nie jest to pytanie do mnie.

Mecz z Łotwą będzie pan oglądał na stadionie czy przed telewizorem?

– Będę w Dortmundzie.

Gdyby miał pan kontynuować gdzieś za kilka lat karierę piłkarską poza Dortmundem to chciałby pan wrócić do Polski czy wchodzi w grę klub zagraniczny?

– Kontrakt w Borussii mam do 2020 roku i mam nadzieję, że uda mi się go wypełnić. Jeśli tak będzie to myślę, że zakończę karierę w Borussii.

Czyli nie będzie próby walki z LKS Goczałkowice-Zdrój o Ekstraklasę?

Karierę zakończę w Dortmundzie, a tutaj jeśli zdrowie pozwoli to przyjdę się z chłopakami poruszać i może zagram parę meczów?

 

Rozmawiał: Arkadiusz Nauka | Dziennik Zachodni